Moja przygoda z KSMem rozpoczęła się w 2017 roku. Miałam wtedy zaledwie 13 lat. Pamiętam, że moja siostra bardzo długo namawiała mnie, żebym przyszła na spotkanie, ja jednak nie do końca byłam co do tego przekonana. Trochę się obawiałam. W ostateczności byłam na może trzech spotkaniach i zrezygnowałam. Z biegiem czasu wiem, że było to spowodowane moją niedojrzałością.

W lipcu 2018 roku wyruszyłam na pielgrzymkę na Jasną Górę. Pamiętam, że dzień przed dojściem do Mamy kilka dziewczyn podzieliło się z nami swoim świadectwem, opowiadało o wspólnocie KSMu. Kiedy patrzyłam z jakimi emocjami mówią o tym Stowarzyszeniu, poczułam potrzebę, aby spróbować jeszcze raz. Powiedziałam sobie wtedy w duchu:  ,,To jest moment, w którym powinnaś zaufać Panu Bogu i zrobić krok na przód w swojej wierze”. I stało się. We wrześniu przyszłam na pierwsze spotkanie KSMu po wakacjach. Byłam wtedy bardzo nieśmiała, praktycznie nikogo nie znałam. W tamtym czasie bardzo ciężko było mi nawiązywać relacje z nowymi ludźmi. Byłam zamkniętą w sobie nastolatką, która nie do końca wie, co chce w swoim życiu osiągnąć. Nie doceniałam innych.

Obecnie w KSMie  jestem półtorej roku i nie żałuję ani trochę, że zdecydowałam się wtedy spróbować jeszcze raz. Poznałam tu wspaniałych ludzi, którzy są dla mnie jak rodzina. Zawsze mogę na nich liczyć i otrzymuję od nich ogromne wsparcie. Kiedy potrzebuję modlitwy, wiem, że wiele osób się za mnie pomodli.  Zawiązałam tu nowe przyjaźnie, otworzyłam się na Pana Boga i innych ludzi.

W marcu tego roku postanowiłam spróbować swoich sił i wystartować w wyborach do kierownictwa mojego oddziału. Nie liczyłam na to, że się dostanę. Ku mojemu zdziwieniu udało mi się! Jestem zastępcą sekretarza. Jest to naprawdę duży przełom w moim życiu i w tym Stowarzyszeniu. To tutaj w KSMie nauczyłam się odpowiedzialności i niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Jestem wdzięczna Panu Bogu za to, że dał mi siły, aby pójść na spotkanie i zostać w tej wspólnocie.

JULIA OLENDER, Pisz, Św. Jana Chrzciciela