Pierwsze rekolekcje KSM-owe. Pamiętam, jak tata powiedział mi, że zapisał mnie na to spotkanie. Od razu zaczęłam bulwersować się, bo przecież ja tam nikogo nie znam, to bez sensu. Jednak Pan Bóg chciał, żebym pojechała do Chełch. Tak pokierował moje drogi, że 16.08.2018 znalazłam się na rekolekcjach wakacyjnych prowadzonych przez ks. Adriana Sadowskiego. Wracam często do momentu, kiedy poczułam obecność Pana Boga i to, jak mówi, że dobrze, że jestem. Tamta niedzielna adoracja była czymś, co zapamiętam przez długi czas. Jednak po rekolekcjach przyszedł czas na naukę. Ciężko było mi utrzymać codzienną modlitwę i rozważanie Pisma Świętego. Również od września zaczęłam chodzić na spotkania Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i szczerze mogę przyznać, ze to wspaniała wspólnota pełna młodych, kreatywnych i ubogaconych ludzi. Jakiś czas później popadłam w ogromne kompleksy. Był też taki czas, podczas którego nie mogłam spojrzeć w lustro. Tak bardzo nie lubiłam siebie. Tak bardzo działał wtedy Zły. Czasem powątpiewałam w obecność Pana Boga i często wołałam do Niego: „Halo, czy Ty mnie w ogóle słyszysz?” Teraz wiem, że słyszy, bo Bóg słyszy każdą naszą modlitwę. Na początku tego roku szkolnego zaczęłam działać w KSM w mojej parafii, który zaczął się tworzyć. Patrzenie na to, jak ci ludzie wierzą i chcą być z Bogiem, to dla mnie ogromna radość. Wreszcie przyszedł czas rekolekcji zimowych prowadzonych przez ks. Maksymiliana Barwikowskiego. Temat brzmiał „Życie na maxa”. Jako, że ostatnie półtorej roku nie było usłane różami, postanowiłam pojechać i zobaczyć co do powiedzenia ma dla mnie Bóg. Kompleksy zniszczyły mnie od środka, uważałam się za osobę nic nie wartą, nie wartą nawet Bożej miłości. Teraz wiem, że to nieprawda. Adoracje Pana Jezusa odbywały się aż 3 dni pod rząd o stałej godzinie. We wtorek, gdy ksiądz Maks powiedział, że można podejść do Najświętszego Sakramentu tak blisko, jak tylko się chce, poszłam bez zastanowienia. Podczas piosenki „Jestem dzieckiem Boga” usłyszałam od Boga takie słowa, że to ja jestem tym upragnionym dzieckiem, na które czekał. Uświadomiłam sobie, że góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale Jego miłość nigdy nie odstąpi ode mnie (Iz 54,10). Tak bardzo mnie kocha, że oddał za mnie życie, abym ja miała życie wieczne. Usłyszałam, że tak bardzo mnie kocha, że zaplanował mnie już przed stworzeniem świata. Zaplanował mnie od początku do końca. Podczas kolejnego czuwania podeszłam jeszcze bliżej do Pana Jezusa. Podczas tej adoracji powiedziałam: „Panie Boże, teraz ja nie będę mówić, pragnę Ciebie słuchać”. I rzeczywiście usłyszałam Jego Głos. Tym razem usłyszałam, że jestem bardzo wartościowa, że jestem cenna w Jego oczach, również, że jestem piękna. Po półtorej roku walki z kompleksami usłyszałam od Niego, że jestem piękna. To było tak cudowne uczucie, wprost nie do opisania. Ponownie usłyszałam Głos Jezusa, który mówił „Jestem, Jestem, Jestem” i momentalnie poczułam, jak po mojej zimnej, lewej dłoni rozlało się ciepło, które dotarło aż do serca. To była obecność Pana Boga. Miłość Pana Boga do nas jest tak wielka, że zesłał nam swojego Syna, aby KAŻDY, kto w Niego wierzy nie zginął, lecz miał życie wieczne (J 3,16). Każdy, kto wierzy w Pana Boga będzie miał życie wieczne. Każdy, każdy, każdy. Ja i Ty. Ludzie, których poznaje się na rekolekcjach, zostają na długo w pamięci. Każdy z nich jest wyjątkowy, bardzo wartościowi i piękny Jego pięknem. Wspólnota, która jest tak silna, bardzo mocno zbudowała moje wnętrze, moją głowę, moje myślenie, śmiało mogę stwierdzić, że moją psychikę również. Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży to przede wszystkim rodzina, która jest Bogiem silna. Moje życie zmieniło się na lepsze, odkąd jestem w KSM-ie. To co mam, moje wartości, to czym się kieruję w życiu pochodzi właśnie z tej wspólnoty. Codziennie dziękuję Panu Bogu, że mogę się rozwijać i być coraz bliżej niego. Amen!

– Aniela Darmofał, Ełk, Jana Apostoła i Ewangelisty