Czas, kiedy aktywnie uczestniczyłam w życiu Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży to przełom gimnazjum/liceum. Za inicjatywą Księdza, który ówcześnie prowadził nas (młodzież) w parafii pw. Ducha Świętego w Ełku stworzyliśmy niewielką grupę, a KSM był dla nas czymś nowym. Grupa rosła, a przyjaźnie, jakie przyniosła, trwają do dziś, mimo że minęło już co najmniej 10 lat od moich „początków”. Ciężko powiedzieć jednym słowem, co dał mi KSM – dał mi wspaniałych ludzi, którzy są idealnym świadectwem, otworzył szerzej na Boga, na zagadnienia, które często były niejasne, pozwolił poznawać, zgłębiać wiarę. Do dziś pamiętam długie spotkania w naszej salce katechetycznej, w której co wtorek spotykaliśmy się po młodzieżowej mszy, a co weekend przesiadywaliśmy godzinami na spotkaniach KSMu. W tej samej salce mieliśmy również spotkania naszego zespołu muzycznego.

Spotkania KSMu? Zaczęło się skromnie, od kilku przyjaciół, tworzących Stowarzyszenie, grupa prędko urosła. Spotkania planowane były na, zdaje się, dwie godziny – do dziś pamiętam, jak siedzieliśmy z księdzem Jarkiem Stopko do późnych wieczorów, a nasi rodzice niejednokrotnie dzwonili, wypytywali, dlaczego tak długo – później się przyzwyczaili, nie było tajemnicą, że czas, kiedy ksiądz Jarosław był u nas wikariuszem, był czasem rozkwitu naszego oddziału i sami po prostu chętnie przebywaliśmy w swoim towarzystwie, zgłębialiśmy wiarę, poznawaliśmy siebie i pozwalaliśmy otworzyć się na Boga.

KSM dał mi jaśniejsze spojrzenie na drugiego człowieka i udowodnił, że wszyscy jesteśmy tacy sami, wartościowi, a w każdym z nas kryje się coś, czym może zainspirować drugiego człowieka. Lubiłam nasze opłatkowe spotkania w Kurii, nasze rekolekcje, nasze Msze i Nabożeństwa, nasze czuwania… Nie da opisać się KSMu jednym słowem – trzeba poczuć. To spokój serca, poczucie, że ma się wokół siebie wspaniałych ludzi, przyjaciół, na których można polegać.

Mimo że już tak aktywnie nie działam w KSMie, czuję sie wciąż jego częścią – obserwuję działania KSM, dziś spotykam „starych KSMowiczów” i kapłanów, którzy jeszcze wtedy kapłanami nie byli, ale byli w KSM – cieszę się, że na hasło „gotów!” każdemu z nas wracają te same wspomnienia.

Patrycja Makowska, Ełk Ducha Świętego